Dlaczego minimalizm to najlepszy styl życia?

Wszyscy lubimy rzeczy. W oczekiwaniu spieszymy do domu z nowym pudełkiem. Dumnym chodem idziemy przez centrum handlowe z dużą, papierową torbą. W niej leży niewiarogodna, nowa, niemająca analogów, niemająca konkurencji rzecz. Przybiegamy do domu. Nie zdejmując butów, nie umywszy rąk, z pragnieniem dostajemy to z torby, drżącymi rękami wyjmujemy z pudełek... Tak! Tak, oto ono, szczęście! Teraz mamy nowy status, nowe możliwości, nowe Ja, podarowane tą rzeczą...
Problem tylko w tym, że radość od kupowania trwa trochę mniej niż czas zużyty mną na napisanie pierwszego akapitu tego artykułu. Będziecie śmiać się, ale ja to zrozumiałem nie tak dawno temu. W każdym razie pieniądze i uczucia, jeśli śledzić za nimi razem – to rzecz dość skomplikowana. Więcej dwóch lat analizowałem swoje wydatki, żeby wyprodukować pewną kulturę konsumpcji, która z kolei wpłynęła na moje postrzeganie życia na ogół. To mi się podoba. Jest prawdopodobne, że wam to nie podejdzie. Ale wszystko jedno podzielę się.
Chcę dodać, że śledzić za wszystkimi swoimi wydatkami jest sens tylko dlatego, żeby wyciągnąć pewne wnioski o procentowej współzależności powtarzających się kosztów. Planować budżet i ograniczać siebie w wydatkach, uważam – fatalna droga. Prościej zmienić swój stosunek do konsumpcji.
Mój drogi czytelnik nie może cierpieć długie teksty, toż dla leniwych tłustym są wydzielone główne tezy. Jeśli chcecie – moje osobiste zasady, których dotrzymuję się już dość dawno, a formułuję dopiero teraz.
- Mniej oznacza lepiej
- Kiedy to przewróci się na dynię?
- Rzecz – to nigdy nie inwestycja
- Przeczucie zawsze jest silniej od radości kupowania
- Ocena efektu
- W jakości wniosku
Większością rzeczy nie korzystamy się. Nie wierzycie? Spójrzcie do szafy lub spiżarni. W pewnym momencie wyrzuciłem/porozdawałem wszystko, do czego nie dotknąłem się przez okres dłuższy niż trzy miesiące. U mnie pozostało, jeśli przeliczyć, blisko 300 przedmiotów. One obejmują wszystkie moje potrzeby. Wszystkie. Moje. Potrzeby. Kiedy przeprowadzałem się, one umieścili się w torbie na rowerze i dużej torbie. To jest wygodnie, przyjacielu!
Żyjemy w czasach agresywnego marketingu. Rzeczy starzeją się za moment, podczas którego stoicie w kolejce za najnowszym produktem. Przy zakupie czegokolwiek, zawsze w głowie myślcie, jak szybko ten przedmiot będzie starzał się i stanie się niedostatecznym do użycia. Nowy telefon beznadziejnie postarzeje się przez rok. Dobry komputer – przez 3–4 lata. Wyznaczcie dla siebie zasięgi użycia i zapotrzebowanie do wymiany. Kupujcie tylko to, co wam rzeczywiście jest potrzebne.
Bardzo wątpię, że mój blog czyta chociaż jeden człowiek, który wie jak inwestować w rzeczy. A jeżeli i czyta – te porady nie dla niego. Nie myślę, że mój czytelnik będzie inwestować pieniądze do antykwariatu, obrazów albo nawet bardzo drogiego wina. Kiedy coś kupujecie, znajcie: inwestować w rzeczy, którymi korzystasz się – głupio. Bądźcie uczciwe ze sobą. Kupując dowolny przedmiot rozumiejcie, że on ponosi stratę w rozmiarze spłaconej za niego ceny, a być może i stanie się stałym artykułem wydatków. Opłacić się on może tylko podwyższeniem poziomu komfortu od jego użycia lub radością od kupowania.
To fakt. Działa zawsze. Upragniona nowa rama z czasem staje się po prostu rowerem. Na nowy świetny komputer też siada kurz. Wszystko przemija, jeśli mówić wkrótce…
Tę radę mogę pewnie dać każdemu. Pożądany rower kosztuje 3000 euro. Możesz kupić nie taki fajny rower i na resztę 2000 euro 3 razy pojechać na treningowe zebrania. Jak myślisz, co będzie mieć większy wpływ na twoje wyniki? Lubisz robić zdjęcia? Możesz zużyć 2000 dolarów na nowy aparat fotograficzny i jeszcze 3000 na optykę. A możesz kupić po prostu niezły aparat i na resztę 3500 dolarów objechać 10 krajów i zrobić zdjęcia różnych miast. Jak myślisz, co zbierze więcej lajków, przyjacielu? Ostrość i bokeh? Na pewno nie
Jestem przekonany, że każdy człowiek ma ważniejsze rzeczy niż kontemplacja i pragnienie nowego, w istocie swojej niepotrzebnego, przedmiotu. Lepiej będę mieszkać w mieszkaniu z minimum mebli i z żarówką na drucie w zamian żyrandola, a pieniądze zużyję na bilet do miejsca, gdzie jeszcze nie byłem.
Wszystko co najlepsze jest stworzone w warunkach ograniczeń. Prawie bez wszystkiego można się obejść. Im mniej głowa jest wypełniona głupich pytań o kolorze naczynia i odcieniu nowej szafy, tym więcej tam miejsca dla dobrych myśli. A prawidłowe myśli pozwolą ci otrzymać jedną rzecz, której nie zdarza się wiele, na którą można kupić wszystko.











