"Jestem leniwą mamą. A jeszcze egoistyczną i beztroską"

Przedstawiamy ciekawe pomysły i porady na temat wychowania naszych dzieci.
jestem leniwą mamą

Jestem leniwą mamą.

A jeszcze egoistyczną i beztroską. Chcecie znać dlaczego? I ponieważ chcę, żeby moje dzieci były samodzielne, inicjatywne i odpowiedzialne. Pracując w przedszkole obserwowałam niemało przykładów rodzicielskiej hiperkurateli. Zwłaszcza zapamiętał się mi trzyletni Sława. Mama uważała, że on zobowiązany zawsze wszystko zjadać, a to schudnie. Nie znam, jak jego karmili w domu, lecz do nas on przyszedł z jawnym naruszeniem apetytu. On mechanicznie żuł i łykał wszystko, co dadzą. Przy czym jego trzeba było karmić, ponieważ "sam on jest jeszcze nie umie"!. I oto karmię jego w pierwszym dniu i nie widzę w ogóle żadnych emocji na obliczu: podnoszę łyżkę – odkrywa usta, żuje, łyka.

Pytam: "Ci podoba się kasza"? - "Nie".

Przy czym odkrywa usta, żuje, łyka.

"Chcesz jeszcze"? – podnoszę łyżkę. - "Nie chcę" - lecz wszystko jedno żuje i łyka. "Nie podoba ci się – nie jesz"!

Oczy Sławka zaokrąglały się od zdziwienia. On nie wiedział, że tak można.

Najpierw Sława rozkoszował się otrzymanym prawem zrezygnować z pokarmu i pił tylko kompot. A potem zaczął jeść z dokładką to, co jemu podoba się i rezygnować z talerza z niekochanym pokarmem. U niego pojawiła się samodzielność w wyborze. A później przestaliśmy karmić go z łyżki, ponieważ pokarm – przyrodnicza potrzeba. I głodne dziecko będzie jeść samodzielnie.

Jestem leniwą mamą. Było mi lenistwem długo karmić swoje dzieci. W rok wręczyłam im łyżkę i siadała jeść obok. W półtora już operowali widełkami samodzielnie.

Jeszcze jedna przyrodnicza potrzeba – uprawiać potrzebę. Sława stale robił to do spodni. Jego mama powiedziała nam wodzić dziecko do toalety co 2 godziny. "Jego w domu sama sadzam na doniczkę i trzymam, aż on wszystkie sprawy nie zrobi". W wyniku w przedszkolu już duże dziecko czekało, że jego też będą wodziły do toalety. Nie doczekawszy się, moczył spodnie i nawet nie domyślał się ich zdjąć, odwołać się o pomocy. Przez tydzień problem była rozwiązana.

Jestem leniwą mamą. W dni wolne lubię długo sypiać. W jedną z sobót obudziłam się blisko godziny 11. Mój syn 2 z połową lat patrzył na kreskówkę żując piernik. Telewizor włączył samodzielnie, dysk też znalazł sam. A starszego, któremu 8, już nie było w domu. On poprzedniego dnia zwalniał się z przyjacielem i jego rodzicami w kinie. Powiedziałam, że mi lenistwo tak wcześnie wstawać. I jeśli on chce do kina, to niechaj sam zaprowadza budzik i zbiera się. Oto nowina, nie przespał... Zazwyczaj też zaprowadzałam sobie budzik w telefonie, przysłuchiwała się, jak on zbiera się i zamyka drzwi, czekała smsa od mamy przyjaciela, lecz dla dziecka to pozostało za kadrem.

A jeszcze mi lenistwo sprawdzać teczkę, plecak, suszyć jego rzeczy po basenie i robić z nim lekcje (nawiasem mówiąc, uczy się on bez trójek). I wynosić śmiecie mi też lenistwo, toż wyrzuca syn po drodze do szkoły.

Jeszcze mam impertynencję poprosić go zrobić mi herbatę i przynieść do komputera. Podejrzewam, że z każdym rokiem będę stawała się jeszcze bardziej leniwa.

Lecz dziwna metamorfoza odbywa się z dziećmi, kiedy do nas przyjeżdża babcia. Starszy zapomina, że on umie sam robić lekcje, odgrzewać sobie obiad, zbierać teczkę. I nawet zasypiać jeden w pokoju boi się – obok musi siedzieć babcia! A babcia u nas nie jest leniwą. Dzieci są niesamodzielne, jeśli to jest korzystne dorosłym.

źródło:AnnaBykova
 
 
 
Błąd w tekście? Zaznacz go i kliknij: Ctrl + Enter Systema Orphus© Orphus
Oferty pracy | Kontakty