Lista, która uratowała mój ślub

Historia kobiety, która przestała się złościć i zmieniła własne życie na lepsze.
lista która uratowała mój ślub

Nasza redakcja zaleca przeczytać dany artykuł tym, kto uważa, że problemy rodzinne można rozwiązać jedynie za pomocą rozwodu.

– Długo zwlekałam, jednak dany moment nadszedł. Dzień, w którym mój mąż Bill poszedł do pracy, a ja zebrałam własne rzeczy, mego dwurocznego syna i odeszliśmy do moich rodziców. Mama spotkała mnie i powiedziała, że z ojcem nie pozostawią mnie i pomogą we wszystkim.

"Jednak, gdy ostatecznie odejdziesz od męża – powiedziała mama – wykonaj jedną moją prośbę." Położyła przede mną kartkę papieru, zrobiła linię poziomą i poprosiła w jednej kolumnie napisać te rzeczy, które denerwują mnie w Billu na tyle, że nie będę mogła z nim pozostać. Postanowiłam, że w drugiej kolumnie poprosi mnie napisać zalety męża i wiedziałam, że ta lista będzie o wiele krótsza.

Krócej mówiąc wiedziałam co mam napisać w pierwszej kolumnie:

  1. Bill zawsze rozrzuca własne rzeczy.
  2. Nigdy nie mówi o tym, dokąd idzie.
  3. Przy stole zawsze głośno czyści nos i zachowuje się nieprzyzwoicie.
  4. Nigdy nie daje mi dobrych prezentów.
  5. Jest niechlujny i skąpy.
  6. Nigdy nie pomaga, jeśli chodzi o sprawy domowe.
  7. Zawsze milczy i nie komunikuje ze mną.

Dana lista była bardzo długą i miejsce na kartce się skończyło. W tym momencie miałam niezawodne dowody na to, że z takim potworem nie będzie mogła zamieszkać żadna kobieta.

Z zadowolonym uśmiechem powiedziałam mamie: "W drugiej kolumnie należy napisać jego zalety tak?". Jednak mama powiedziała, że zna jego zalety. I poprosiła mnie opisać moją reakcję na każdą jego wadę. Naprzeciwko każdego punktu – w jaki sposób reaguję na takiego typu jego zachowanie.

To już było trudniejsze, nie oczekiwałam, że również będzie chodzić o mnie. Jednak wiedziałam, że mama nie odczepi się ode mnie, dopóki nie wykonam również tej części zadania. Otóż zaczęłam pisać.

Co robiłam w odpowiedzi?

  1. Złościłam się.
  2. Płakałam i krzyczałam.
  3. Wstydziłam się jego towarzystwa.
  4. Udawałam męczennicę.
  5. Chciałabym wyjść za mąż za kogoś innego.
  6. Uważałam, że stać mnie na coś lepszego.
  7. W ogóle nie dorównuje mi.

Dana lista również była nieskończoną. Wtedy mama wzięła tę kartkę i przecięła ją bezpośrednio po tej linii. Wzięła część z wadami Billa, podarła i wyrzuciła do śmietnika, a ja dostałam część z listą o mnie, powiedziawszy: "Weź tę listę dzisiaj do domu i zastanów się nad tym. Niech dziecko pozostanie u nas. Później przychodź i jeśli ostatecznie postanowisz odejść od Billa, z ojcem pomożemy ci we wszystkim".

Wróciłam do domu i spojrzałam ma własną listę. Bez pierwszej części z wadami Billa wyglądała przerażająco. Widziałam odzwierciedlenie własnego okropnego zachowania i uczynków destrukcyjnych i tylko wtedy zrozumiałam, że zachowywałam się głupio cały ten czas. Następnie zaczęłam się zastanawiać nad tymi wadami męża, które mnie denerwują. I zrozumiałam, że nie było w nich nic strasznego lub tego, czego nie można wybaczyć. Byłam na tyle zdenerwowana, że nawet nie zrozumiałam, na ile mam dobrego męża – to był dobry, nie idealny, ale dobry człowiek.

Wróciłam do rodziców. To było przerażające, jednak w inny sposób odbierałam daną sytuację. Teraz odczuwałam spokój i wdzięczność. Pięć lat temu przysięgałam mu, że nie opuszczę go aż do śmierci, ślubowałam być z nim w zdrowiu i chorobie – i mnie przeraził ten fakt, na ile łatwo byłam gotowa na to, aby zmienić swoje życie i mało nie pozostawiłam własne dziecko bez ojca, tylko poprzez jakieś drobiazgi i chwilowe zdenerwowanie. I gdy Bill wrócił z pracy, wraz z synem już czekaliśmy na niego.

Chciałabym powiedzieć, że Bill się zmienił. Jednak on się nie zmienił, nadal robił to, co mnie od zawsze denerwowało. Jednak zmieniłam własny stosunek do jego uczynków. Dziś jestem wdzięczna swojej mamie, która swoją mądrą poradą, uratowała mój ślub. W wieku 49 lat Billowi zdiagnozowano "chorobę Alzheimera", musiał odejść z pracy nauczyciela, dbałam o własnego ukochanego męża. I gdy mój syn mnie zapytał : "Mamo, co będziemy robić, gdy tata już nie będzie nas pamiętać? " - odpowiedziałam: "To my zapamiętamy go, zapamiętamy go kochającym ojcem i mężem, będziemy pamiętać to, czego on nas nauczył i jak nas kochał".

Becky Zerbe była razem z Billem 29 lat.

 
 
 
Błąd w tekście? Zaznacz go i kliknij: Ctrl + Enter Systema Orphus© Orphus
Oferty pracy | Kontakty