Najlepsza historia o tym, jak zmienić świat wokół siebie

Przy wejściu do naszego domu mieszkała babcia. Babcia Luba. Miała 97 lat. Miła, przyjemna staruszka, zawsze w dobrym humorze, uśmiechnięta i gościnna. Dla mnie ona – Oświecony Lider. Spokojnie! Jestem normalną i nie padałam na twarz, kiedy widziałam ją siedzącą na ławce przy wejściu. Wyjaśnię dlaczego tak myślę.
Najpierw babcia Luba ubrała parapety na naszym piętrze i w naszym podjeździe doniczkami z kwiatami. Pięknie. Następnego dnia jaskrawe kwiaty – te co z pąkami – ukradły i około metra można było zobaczyć szybkich handlarzy z doniczkami babcinych kwiatów.
Sąsiedzi postanowili postawić zamek i domofon na wejściowe drzwi. A ona powiesiła na ściany ramki z wyrażeniami wielkich ludzi, budzących sumienie i działających jak przykazania. I znów postawiła kwiaty na parapet. Przytulnie.
W podjeździe stanęli przenikać hałaśliwi nastolatki. Babcia Luba wyszła i... zaproponowała im wody lub herbaty. Oni długo śmiali się. Oberwali kwiaty i przewróciły ramki.
Następnego dnia ona znów postawiła kwiaty, przywróciła ramkom poprzedni widok i położyła na parapet książki. Klasykę. Przyszli nastolatki. Krzyczeli, szumieli. Ona wyszła i zaproponowała im herbatę ze swoimi bułeczkami, apetycznymi i smacznie pachnącymi. Chłopaki nie mogli odmówić. I nawet wzięli ze sobą książki z obietnicą przeczytać. Kwiatów oni nie ruszyli, ramek też.
Następnego dnia ona wyniosła plastikową butelkę z wodą, żeby każdy, kto zechce zadbać o kwiaty potrafił je podlać. I nowe książki. Wieczorem przyszli nastolatkowie, oblewali się wodą, śmiali się i gadali. Babcia znów wyszła do nich i zaproponowała herbatę, bułeczki, zabrała butelkę, napełniła ją wodą i poprosiła ich podlać kwiaty.
Chłopaki zaczęli przychodzić do podjazdu codziennie, sąsiedzi byli oburzeni, nawet jakoś zadzwonili na policję, ale babcia powiedziała, że to jakby do niej, jej uczniowie przyszli po książki, podawała przy policji zmieszanym nastolatkom książki i prowadziła milicję: "Z Bogiem!"
W podjeździe pojawiła się szafa z książkami. I obok ogłoszenie: "Prośba! Jeśli macie w domu ciekawe i ważne książki, już przeczytane, podzielcie się! Bądźcie dobrzy! A ci, którzy wzięli przeczytać, proszę, oddajcie dla tych, komu tak samo to może być konieczne i ważne!"
Szafa wypełniła się książkami. Kwiaty pojawiły się na parapetach na wszystkich piętrach. Piękne ramki z cytatami też. Każdy wieczór wejściowe drzwi do podjazdu stały otwarte.
Wieczorem można było zobaczyć na schodach nastolatków, którzy czytają książki. Babcia położyła na parapecie kilka latarek, żeby było im łatwiej czytać. Dzieci siedziały w podjeździe z włączonymi latarkami i w nim było świetlej niż zwykle.
Babcia umarła. Na parterze naszego domu otworzyli Klub dla dzieci i nastolatków. Z biblioteką i kwiatami na parapetach. Symbolem klubu została latarka.











