Potomkowi Aleksandra Dumasa oświadczyła się jego dziewczyna
Poprawna odpowiedź – tak samo pociągająco i awanturniczo jak w powieściach. Zaraz w tym się przekonacie...
Okazuje się Stephane Dumas (potomek Aleksandra Dumasa) już od kilku lat spotyka się z blogerką Sonją Lishchynki, która opowiada o podróżach z perspektywy swego pieska Monte Cristo.

Na zdjęciu: Stephane Dumas, Sonja Lishchynki i jej pies Monte Christo.

W kolejną podróż do Pragi para wybrała się z okazji ślubu ich przyjaciół. Jednak najbardziej romantyczna część historii wcale nie o tym...

Okazuje się, że Sonja już od dwóch lat planuje oświadczyć się Stephane. Jednak nie rób przedwczesnych wniosków o tym, że świat wywrócił się do góry nogami – wcale nie chodzi o ślub lub życie rodzinne, przecież u tej pary bez tego wszystko jest w porządku.

Stephane kiedyś opowiedział historię o rodzinnej relikwii, którą odziedziczono po znanym przodku, Aleksandrowi Dumasowi – sygnet z herbem rodziny Dumas, który został utracony podczas emigracji do Północnej Ameryki.

Prawdopodobnie ten pierścionek był swoistą opłatą za możliwość ucieczki za granicę albo po prostu został zgubiony.

Jednak Sonja postanowiła powrócić tę relikwię. Wiele godzin spędziła w archiwum "La Fondation Dumas" i odnalazła dokładny opis sygnetu. W Vancouver, w mieście, w którym mieszka para, blogerka znalazła jubilera z Węgier i zleciła mu wykonanie dokładnej kopii rodzinnego sygnetu. Jubiler pracował około 18 miesięcy.

W Pradze, dokąd para wybrała się z okazji ślubu znajomych, nastąpiła właściwa pora na miłą niespodziankę!

Wczesnym porankiem, o 06:30 Sonja zaprosiła Stephane na spacer Mostem Karola dopóki nie ma turystów.
Stephane nie zwrócił żadnej uwagi na fotografa, ponieważ ciągle nakręcali reportaże dla swego blogu podróżnika.


W pewnym momencie Sonja uklękła na jedno kolano udając, że wyciąga wodę z torebki dla Monte Christo, wyciągnęła pierścionek i zapytała: "Ożenisz się ze mną?"

Po oświadczynach Stephane nie mógł powstrzymać emocji!

"On płakał! Był zdziwiony, wzruszony, szczęśliwy, wstrząśnięty. – mówi Sonja. To było bardzo ważne dla niego. Przecież nigdy nic nie robiliśmy w tradycyjny sposób".
Najgłówniejsze, że Sonja usłyszała "Tak!"












