Rzucić wszystko. Zmęczeni życiem ludzie

W zeszłym roku nasza sąsiadka, która obejmuje w pracy dość fajne stanowisko, rzuciła pracę, wynajęła swoje przepiękne trzypokojowe mieszkanie udanej młodej rodzinie i pojechała mieszkać w dom rekreacyjny. Na zawsze.
Przed przejściem na emeryturę było jeszcze 15-20 lat.
Otoczenie nie rozumiało i kręciło palcem u skroni. Rzucić taką pracę? Takie mieszkanie? Wymienić wszystko na drewnianą chałupę z bzem pod oknem i widokiem na bagno? To jest nienormalne. Wszyscy tylko marzą odnieść taki sukces!
A ona jest absolutnie szczęśliwa.
I resztę swojego życia zamierza przeprowadzić na malutkim drewnianym tarasie, czytając książki, sadzając na wydzielonym pod ogród kwadratowym metrze pietruszkę i przygotowując dzieciom barszcz.
Oczywiście, przesadzam trochę.
Ona gdzieś coś pisze. Gdzieś czyta jakieś wykłady. Coś robi i coś zarabia. Ale to jest na tyle małe i niemęczące w porównaniu z jej zeszłym życiem, że nawet wspomnienia nie są warte.
Z każdym rokiem takich ludzi staje się coraz więcej.
Oczywiście nie wszyscy rzucają wszystko i odjeżdżają na pustynie. Ale znacząco zmieniają życie. Na przykład z lekarzy odchodzą w wolni fotografowie, z księgowych – dziennikarze.
Zwróćcie uwagę: dlaczego z każdym rokiem staje coraz więcej i więcej freelancerów? Tak, w wieku internetu i wysokich technologii nie ma konieczności być przywiązanym do konkretnego roboczego miejsca i sztywnego harmonogramu od dziewiątej godziny do szóstej. Ale to nie wszystko.
Są zmęczeni życiem ludzie.Zbyt wytrwale starają się nam narzucić pomyślność. Pomyślność. Możecie dać wyraźną definicję dlatego słowa?
Od przedszkola człowiek jest bardzo obciążony różnymi rzeczami. Nieskończone wymuszenie. Wczesne przebudzenie się. Kasza manna. Spokojny czas. Siedź cicho. Kubki. Sobota. Wczesne przebudzenie się. Angielski i rysowanie. Szkoła. Wczesne przebudzenie się. Lekcje. Zadania domowe. Egzaminy. Znów egzaminy. Uniwersytet. Wczesne przebudzenie się. Wykłady. Egzaminy. Praca. Wczesne przebudzenie się. Spotkania robocze. Raporty. Planowane spotkania. Pośpiech.

Na emeryturze wyśpisz się. Najpierw coś osiągnij.
Bij się głową o ścianę. Odnieś sukces. "Bardzo skuteczni ludzie". Słyszałeś? Nie bądź leniwy, nie choruj, odpracowałeś – umieraj. Doskonały pracownik. Marzenie każdego kierownika. Pracuje dobrze, nie męczy się, nie jedzie na wakacje i na dziecięce święta, pracuje w godzinach nadliczbowych i w weekendy. On chce być bardzo skuteczny i udany. Trzeba. Czy naprawdę trzeba?
W ciągu wszystkich lat studiowania rozpaczliwie przestraszają i grożą. Ucz się, bo nic z ciebie nie będzie. Ucz się, bo oprócz dozorcy nigdzie cię nie wezmą. Ucz się, bo...
Standardowy zestaw. Dwa wyższe wykształcenia. Udane małżeństwo. Prestiżowa praca. Mieszkanie, samochód i dom wypoczynkowy. Morze parę razy w roku. Paryż na rocznicę wesela. Dzieci w gimnazjum. Dwadzieścia butów, trzydzieści torebek. Na sezon. Wszystko jak u ludzi. Czy naprawdę trzeba?
Ktoś kiedyś zdecydował, że właśnie oto wszystko i jest sukces. A jesteście pewne, że właśnie w tym on się wymierza? I czy jest potrzebny w ogóle? Pomyślność. Naprawdę to jedno z największych oszustw naszego życia.
Wszystko to nie ma znaczenia.
Rozumieją tę prostą prawdę z reguły głęboko zmęczeni od życia ludzie, dla których na pierwsze miejsce wychodzi wewnętrzny spokój. Możliwość nigdzie nie biec. Nikomu nic nie udowadniać. Żyć, a nie pozostawać przy życiu.

Są ludzie, którzy biegli, biegli, potem upadli i zrozumiali, że więcej nie mogą. Tym bardziej kiedy chodzi o nowe pokolenie młodych ludzi, którzy już z dwudziestoletniego wieku zdążyli pobyć na poważnych kierowniczych stanowiskach, co ciągnie za sobą nadmierny ciężar kłopotów i odpowiedzialności. Oni już wszystko widzieli, wszystko umieją i więcej nic nie chcą oprócz spokoju. Taka wczesna starość.
Wtedy oni raptem zaczynają widzieć życie w innym świetle. Częściej to zdarza się na tle poważnego przemęczenia i silnego stresu. Leżąc w szpitalu można dużo wszystkiego zrozumieć.
Zmęczeni ludzie stopniowo zmieniają wszystko i zmieniają się sami. Oni uczą się żyć na nowo, w całości dostosowując okoliczności dla siebie, dla swoich potrzeb, pragnienia i zegar biologiczny. W całości kontrolując swoje życie, nie ufając jego humorom i decyzjom pracodawców. Oni rysują akwarelą i dużo czytają. Gotują barszcz i lepią pierogi. Spacerują w parku i grają z dziećmi w piłkę. Po prostu oddychają powietrzem. Rozumieją, że jednej torebki, jak się okazuje, zupełnie wystarczy. Uczą się żyć tu i teraz, odczuwając każdą minutę.
Właśnie dlatego już dość dawno pojawiły się takie pojęcia, jak downshifting i społeczeństwa walki z nadmierną konsumpcją, zostały takie popularne freelance i zimowanie w indyjskich chatach.

Dozorca.
Od dzieciństwa straszyli. A teraz wydaje się, że dobrze na świeżym powietrzu machać miotłą.
W każdym wypadku, ta praca wydarza mi się bardziej pociągającą niż stanowisko redaktora w comiesięcznym czasopiśmie objętością więcej stu stron. Kiedy nie ma czasu pojeść i wypić filiżankę kawy. Kiedy w dziesięć wieczoru raptem wspominasz, że jeszcze do obiadu chciałeś schodzić do toalety. Kiedy w jedenaście wieczoru dzwoni reklamujący i prosi pilnie przerobić wzór. A o dziewiątej rano czasopismo już powinno być w drukarni. A potem schodzisz w dół po ciemnych schodach, ponieważ windy w budowli dawno nie pracują. I nie wzywasz taksówki, a idziesz kilka przystanków na piechotę, żeby nieco odzyskać siebie. I myślisz o tym, że przed ranem trzeba dopisać artykuł i o ósmej już być w redakcji. A w domu głodne dziecko i jego niedokończony utwór. A w pół do pierwszej nocy niespodziewanie dzwoni autor, który obudził się i prosi wnieść zmiany do tekstu. I rankiem znów ten wir. I za pół godziny przed dostarczeniem do drukarni przyjdzie główny i powie przerabiać wszystko do diabła. W jaki sposób? Dla niego to niema znaczenia. Przyjdź w weekend.
Są ludzie, którzy naprawdę otrzymują od tego wszystkiego zadowolenie. Do końca życia nie męcząc się od szalonego rytmu. I mogą odczuwać przy tym życie we wszystkich jego przejawach. No i dobra. Nie mogą wszyscy być super udanymi. Nie mogą wszyscy obejmować prestiżowe stanowiska i kierować super udanymi firmami. Ktoś musi i opadłe liście sprzątać.
Zmęczeni życiem ludzie i ludzie, którzy gonią za sukcesem, nigdy nie zrozumieją siebie. Oczywiście każdy ma swoje życie. Ale jeśli odczuwacie, że więcej nie możecie, nie bójcie się wszystko zmienić. Nie trzeba stosować się do życia zbyt poważnie. Ono dlatego jest zbyt krótkie.











